Dodana: 11 marzec 2020 12:48

Zmodyfikowana: 11 marzec 2020 12:49

31. rocznica ocalenia Białegostoku

Modlitwa ekumeniczna i złożenie wieńców przy krzyżu pomniku obok torów kolejowych w Białymstoku, gdzie 31 lat temu wykoleiły się cysterny przewożące chlor – złożyły się na poniedziałkowe (9.03) uroczystości związane z tą rocznicą. Wzięli w nich udział m.in. mieszkańcy, władze wojewódzkie, miejskie oraz harcerze. Artura Kosickiego, marszałka województwa, reprezentował Tomasz Szeweluk.

Ilustracja do artykułu 31 rocznika ocalenia Białegostoku od katastrofy kolejowej -- 27.jpg

9 marca 1989 r., ok. trzeciej nad ranem, wykoleiło się 5 z 12 cystern z ciekłym chlorem. Gdyby chlor się rozprzestrzenił, zagrożenie byłoby w promieniu nawet 50 kilometrów. W miejscu katastrofy stoi krzyż. Przy nim co roku mieszkańcy dziękują za ocalenie. Ekumeniczne modlitwy odbyły się z udziałem duchownych katolickich i prawosławnych. Po okolicznościowych przemówieniach, przy krzyżu pomniku zostały złożone wieńce.

W związku z rocznicą tego wydarzenia marszałek Artur Kosicki wystosował okolicznościowy list, w którym przypomniał, że 31 lat temu mogło dojść w Białymstoku do niewyobrażalnej tragedii. - Katastrofa pociągu z chlorem sprawiła, że nad uśpionym miastem pojawiło się widmo masowej śmierci – podkreślił marszałek.

- My chrześcijanie wierzymy, że stało się tak dzięki łasce Bożej Opatrzności. Dlatego wciąż dziękujemy i będziemy to czynić zawsze, za ten wielki Akt Miłosierdzia Bożego, który ocalił Białystok przed straszną katastrofą – napisał Artur Kosicki.

Po uroczystościach pod pomnikiem metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda, przewodniczył nabożeństwu Drogi Krzyżowej. Procesja przeszła ulicami: Poleską, Tysiąclecia Państwa Polskiego i Radzymińską do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie odprawiona została msza dziękczynna za ocalenie miasta. W południe modlitwy z udziałem prawosławnego abpa Jakuba odbyły się w cerkwi św. Mikołaja w Białymstoku.

***

W marcu 1989 r. przez Białystok jechał pociąg towarowy z ZSRR do NRD wiozący cysterny z ciekłym chlorem. Trzy z tych cystern przewróciły się na nasyp kolejowy niedaleko wiaduktu. Gdyby spadły z dużej wysokości, prawdopodobnie by się rozszczelniły. Chlor po wydostaniu się z cystern utworzyłby dużą trującą chmurę. Akcja ratunkowa zakończyła się pomyślnie. Jak potem ustalono, przyczyną wypadku było pęknięcie szyny, która była zakwalifikowana do wymiany już cztery lata przed katastrofą. Wykolejenie się cystern było jednym z najniebezpieczniejszych wypadków w mieście, a akcja ratunkowa należała do najtrudniejszych – oceniały wielokrotnie służby ratunkowe.

Mieszkańcy przypisują ocalenie miasta związanemu z Białymstokiem błogosławionemu ks. Michałowi Sopoćce (1888-1975; beatyfikowany w 2008 r.), obecnie patronowi miasta, spowiednikowi św. siostry Faustyny Kowalskiej. Ks. Sopoćko zmarł w domu Sióstr Misjonarek przy ul. Poleskiej w Białymstoku, gdzie mieszkał i pracował, nieopodal miejsca wykolejenia się cystern.

Małgorzata Półtorak

 

facebook