Dodana: 26 czerwiec 2019 15:31

Zmodyfikowana: 26 czerwiec 2019 15:31

Po raz pierwszy w Podlaskiem zastosowano nową metodę leczenia nowotworu jajnika

Pacjentka chora na raka jajnika otrzymała tzw. ciepłą chemię czyli chemioterapię podgrzaną do 42 stopni. Wcześniej przeszła skomplikowaną operację. Zabieg miał miejsce w Uniwersyteckim Centrum Onkologii w USK.

Ilustracja do artykułu IMG_5900.JPG

58-letnia kobieta zgłosiła się kilka tygodni temu do UCO z guzem jajnika. Od razu trafiła na blok operacyjny.

- Podczas operacji wykonane zostało badanie śródoperacyjne, jednak w wyciętym fragmencie nie stwierdzono komórek o charakterze złośliwym. W tej sytuacji operacja ograniczyła się jedynie do wycięcia guza – mówi dr. hab. Paweł Knapp, koordynator Uniwersyteckiego Centrum Onkologii w USK. – Dopiero w końcowym badaniu histopatologicznym okazało się, że wycięty guz zawierał komórki złośliwe. W tej sytuacji konieczna była ponowna operacja – tym razem radykalna. Pacjentka zakwalifikowana została również do podania dootrzewnowo podgrzanej chemioterapii.

 

Operacja odbyła się 25 czerwca. Po usunięciu wszystkich zmienionych nowotworowo tkanek lekarze zamknęli powłoki brzuszne. W jamie otrzewnowej pozostawili cztery dreny. Zostały one podłączone do termometrów, co pozwalało na bieżące monitorowanie temperatury w trakcie zabiegu. Następnie podana została cisplatyna, czyli chemioterapeutyk stosowany w raku jajnika, podgrzana do temperatury 41 st. C. Dawka leku ustalona została tak, jak w normalnym leczeniu, ale z uwagi na podgrzanie uzyskano nawet 30-krotnie większe stężenie leku. Czas perfuzji po podaniu leku wynosi standardowo od 30 do 90 minut (wczoraj trwało to około godziny). Później płyn z lekiem został usunięty, a lekarze podali pacjentce około trzech litrów czystego płynu perfuzyjnego do przepłukania jamy otrzewnowej.

 

„Ciepła chemia” czyli HIPEC (ang. Hyperthermic IntraPEritoneal Chemotherapy) polecana jest głównie do leczenia raka jelita grubego, pierwotnych nowotworów otrzewnej oraz przerzutów w raku jelita grubego oraz raku jajnika. W Polsce tą metodę stosuje jedynie kilka ośrodków: w Warszawie, Wrocławiu, Bydgoszczy oraz Gdańsku  (jeśli chodzi o raka jajnika - … 2 ośrodki). UCO jest pierwszym na Podlasiu, który wdraża takie leczenie. Zanim jednak podana zostanie chemia, niezwykle ważne jest wcześniejsze usunięcie wszystkich widocznych zmian nowotworowych w jamie brzusznej mających powyżej 5 mm (cisplatyna penetruje tkankę nowotworu tylko do 5 mm).

Później, mniej więcej sześć tygodni po wygojeniu rany brzucha, pacjentka otrzyma standardową chemioterapię dożylną.

Według badań naukowych przeprowadzonych w USA oraz we Włoszech metoda ta w chwili obecnej jest jedną z najbardziej efektywnych. Dr hab. Paweł Knapp, tej metody leczenia uczył się na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, w USA. Co również ważne terapia jest ujęta w koszyku refundacyjnym NFZ i będzie teraz dostępna w UCO dla wszystkich zakwalifikowanych pacjentów.

W Polsce każdego roku na raka jajnika zapada około 3500 kobiet (stanowi on 5% wszystkich nowotworów złośliwych u kobiet, jest drugim co do częstotliwości nowotworem ginekologicznym). Co gorsze jest jednym z najgorzej rokujących nowotworów kobiety. Problemem jest m.in. to, że jest on najczęściej wykrywany bardzo późno, kiedy pacjentka jest w zaawansowanym stadium (III lub IV stopień, na IV możliwe). Nie ma też niestety jakichkolwiek działań profilaktycznych wykrywających wcześniej tą chorobę. Wynika to z biologii tego nowotworu, który bardzo późno daje objawy kliniczne. Zaczyna się niecharakterystycznymi bólami brzucha, może być poprzedzony niestrawnością i trudnymi do zdiagnozowania problemami gastrycznymi. Pacjentka taka trafia zazwyczaj w pierwszej kolejności do lekarza rodzinnego, potem do gastrologa, a na koniec dopiero do ginekologa-onkologa.

 

źródło: rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego 

facebook