Dodana: 19 wrzesień 2019 09:24

Zmodyfikowana: 24 wrzesień 2019 13:57

Podlaski produkt lokalny. Miód z tradycją i europejskim certyfikatem

- Kiedy byłem mały, pszczoły kojarzyły mi się z hałasem. To przez lipową aleję, którą dziadek posadził kilkadziesiąt lat temu. Podczas kwitnienia był tam straszny hałas. A gdy dziadek umarł – cisza. Nie mogłem pozwolić, by ten dźwięk z dzieciństwa odszedł wraz z nim. Przejąłem pszczoły - tak się zaczyna pszczelarska historia pana Krzysztofa Przeborowskiego z miejscowości Półkoty w gm. Sejny.

Krzysztof Przyborowski w kapeluszu pszczelarskim z siatką trzyma w dłoniach plaster wyjęty z ula.

Kiedy kilka lat temu pan Krzysztof przejmował pasiekę po dziadku, z kilkudziesięciu rodzin zostało tylko sześć.

– Krok po kroku odbudowywałem pasiekę. Popełniałem błędy, uczyłem się, czytałem, jeździłem na kursy. I się udało. Dziś mam kilkadziesiąt rodzin, ale pszczelarstwo wciąż jest dla mnie ogromnym źródłem wiedzy – opowiada pan Krzysztof, który w tym czasie zdobył tytuł mistrza pszczelarskiego. Pełni dziś także funkcję prezesa Terenowego Koła Pszczelarzy w Sejnach, które w roku 2018 obchodziło 145-lecie istnienia.

Surowy klimat - wyjątkowy miód

 Miody z Sejneńszczyzny to jedyne miody w Polsce z europejskim certyfikatem produktu z Chronioną Nazwą Pochodzenia. Mają go one i bliźniacze pasieki z drugiej strony granicy – z litewskiej Łoździejszczyzny. Wniosek o nadanie takiego certyfikatu złożyli wspólnie pszczelarze z sejneńskiego koła i Lazdijaji (Łoździej). Miód z tym certyfikatem to miód wielokwiatowy, powstały na bazie nektaru charakterystycznych dla tych okolic roślin, głównie łąkowych i leśnych, np.: bławatków, chabra, mniszka, koniczyny, kruszyny, leśnej maliny, różnych gatunków wierzb i klonów. Dzięki tej bioróżnorodności ma specyficzny smak i zapach. A także wzbogacony jest o dobroczynny enzym wytwarzany przez pszczoły.

- Nasz teren ze swoistym, dość surowym  mikroklimatem jest trudny i dla roślin, i dla pszczół – wyjaśnia Przeborowski. – Pszczoła musi się napracować , by zebrać odpowiednią ilość nektaru. A przy takiej wytężonej pracy produkuje prolinę, aminokwas,  który wzbogaca miód. I to także dzięki jego wysokiej zawartości w naszych miodach, są one wyjątkowe.

Ule z pasieki pana Przeborowskiego nie stoją blisko pół uprawnych. – Stawiam je w lasach, na łąkach, tak by pszczoły miały jak najmniejszy kontakt z rolnictwem przemysłowym. Zresztą tutaj u nas, takich monokulturowych upraw jest niewiele – wyjaśnia.

Pierzga - pszczeli chleb

Pan Krzysztof oprowadzając nas po swojej pracowni zachęca:  – Miód można stosować prawie do wszystkiego. W moim domu już nie używamy cukru, jemy miodu naprawdę dużo , dodajemy do sałatek, wypieków, słodzimy herbatę - zapewnia i pokazuje rozmaite kolorystycznie słoiki z miodem. – Nie mamy zbyt dużo gatunków, przede wszystkim wielokwiatowy, ale mam też lipowy, leśny, był w tym roku także mniszkowy. 

 Na półkach stoją także słoiczki napełnione pierzgą i pyłkiem kwiatowym. Pyłek zabierany jest pszczołom przy wylotku, przy pomocy specjalnego urządzenia, który wyłapuje kulki pyłku trzymanego przez pszczoły tylnymi nogami.

- A pyłek, który trafia do ula, pszczoły zamieniają w tzw. chleb pszczeli, czyli pierzgę – wyjaśnia pan Krzysztof i otwiera jeden ze słoiczków do powąchania. Pierzga ma mocny, intensywny zapach chlebowego kwasu.  

– To prawdziwe, dobroczynne bomby, wzmacniają organizm i zmuszają go do wytężonej pracy nad odbudową odporności – poleca pierzgę i pyłek pan Krzysztof.

Powietrze z ula- na zdrowie

Pasieka otworzyła przed panem Krzysztofem drogę do świata nauki. Zaczął się interesować właściwościami nie tylko miodu i innych pszczelich produktów , ale i samych pszczół. Dlatego tuż obok pasieki zbudował dwa domki do apiterapii.

To niewielkie, drewniane budowle w stylu sauny. W środku jest drewniana ławka, na której należy się położyć podczas seansu, a pod nią – oddzielone  od pomieszczenia – dwa ule z wylotkami z boku budynku.

- To oddychanie pszczelim powietrzem – wyjaśnia zasady apiterapii pan Krzysztof.- Okazało się, że pszczoły pracując w ulu, wytwarzają specyficzne biopole mające niezwykle pozytywny wpływ na człowieka. Przebywanie w tym domku przez ok. 40 minut dziennie wspomaga leczenie wielu chorób. Efekty widzę u swoich gości  – opowiada gospodarz i podaje przykład. – Ostatnio był u mnie klient z astmą. W ciągu dziesięciu dni, codziennego przebywania w domku do apiterapii, z inhalatora, który ze sobą przywiózł skorzystał ze dwa razy. Na co dzień też korzysta dwa razy, ale w ciągu dnia.

Życie w zgodzie z naturą

Lipowa aleja dziadka pana Przeborowskiego pod koniec sierpnia, a wówczas go odwiedziliśmy,  jest już cicha. Pszczoły przygotowują się do odpoczynku, zbierają miód na własne potrzeby.

- Muszą teraz go zebrać odpowiednio dużo, by starczyło im na całą zimę. Oczywiście podkarmiamy je, żeby miały łatwiej, ale to już ten czas, gdy pasieka cichnie – wyjaśnia pan Krzysztof. – Tak jak to w naturze, jest czas na intensywna pracę i na odpoczynek.  I tak też staramy się tu żyć: blisko natury, w zgodzie z nią i z samym sobą. I w zgodzie z pszczołami.

 Aut. Urszula Arter, Departament Rolnictwa i Obszarów Rybackich UMWP

 

 

Krzysztof i Teresa Przeborowscy

Gospodarstwo: Półkoty 71.

Sklep – ul. Młynarska 2, 16-500 Sejny.

 

Podlaskie Centrum Produktu Lokalnego - certyfikat produktu  Chronionego Oznaczenia Geograficznego.

Jesteś rolnikiem, producentem z województwa podlaskiego? Chcesz, by Twoje produkty poznało szerokie grono nabywców? Zgłoś się do nas!

 

 

facebook