Dodana: 16 wrzesień 2019 11:50

Zmodyfikowana: 16 wrzesień 2019 11:50

Wystawa wiejskiego rękodzieła na hajnowskim dworcu

Ludowe tkaniny, losy tkaczek, ich uczucia i tęsknoty zapisane kolorami – to wszystko będzie można zobaczyć i usłyszeć podczas wystawy „Historie utkane z nici – stare rękodzieło dla przyszłości ”, której wernisaż odbędzie się w czwartek – 19 września o godz. 17 w Przesiadkowym Centrum Kultury – Hajnówka Centralna, czyli dawnym dworcu kolejowym.

Ilustracja do artykułu Sukniaslubna1910_za_dzieczynka_B.Goralczuk.jpg

Na wystawie zaprezentowanych zostanie około stu starych tkanin, wydobytych z domowych kufrów, w tym oczywiście te uznawane ze najcenniejsze: perebory i obrzędowe ręczniki, ale także kilimy, obrusy, makatki, chodniki zwane szmaciakami i inne rękodzieła. Podczas wernisażu będzie też można spotkać się z ich twórczyniami.

Od wsi do wsi

To kolejna, trzecia już edycja projektu, którego idea jest bardzo prosta.

- Jeździmy od wsi do wsi i zaglądamy ludziom do szaf, ale nie wbrew ich woli i w dobrej intencji – mówi Agata Rychcik-Skibiński, koordynatorka projektu. - Wyłuskujemy z nich ciekawe ludowe tkaniny, których autorkami są przeważnie same gospodynie, albo ich mamy czy babcie. Często dopiero nasza wizyta uświadamia im, że to cenne rzeczy i warto je zachować dla wnuków.

Tym razem na trasie objazdu znalazły się nowe, nieodwiedzane do tej pory miejscowości, m.in. Istok, Lewkowo Stare i Nowe, Dubicze Cerkiewne, Czechy Orlańskie, Planta czy Mokre. Udało się w nich zarejestrować fotograficznie około 200 unikatowych tkanin, z czego setka wypożyczona została na wystawę.

Nieoczywisty paw

Projekt od początku realizowany jest na wschodnim Podlasiu, głównie w powiecie hajnowskim i bielskim. Jego koordynatorka uważa, że widać już pierwsze efekty pracy u podstaw, która polega na budowaniu świadomości tego, że tkane rękodzieło ma ogromną wartość kulturową. Zaskoczeniem dla niej była na przykład wizyta w Istoku, gdzie kobiety (i nie tylko) na spotkanie przyszły tłumnie, każda przygotowana, z pękatą torbą najlepszych rzeczy z własnego kufra. Albo w Narwi, gdzie zainspirowane gospodynie same zawczasu przygotowały w świetlicy swoją prezentację.

Może m.in. dlatego organizatorzy - Stowarzyszenie Kulturalne „Pocztówka” na motyw przewodni tegorocznej wystawy wybrali pawia.

- To figura nieoczywista i raczej rzadka w tutejszym wzornictwie (częściej spotyka się np. koguty), ale po prostu wpadały nam w ręce tkaniny z jego przedstawieniem - wyjaśnia Agata Rychcik-Skibiński. – Pawie oznaczają dobrobyt, bogactwo, trochę też pańskość, która była dla ludzi ze wsi jakimś odniesieniem. Ale podczas przygotowywania wystawy uzmysłowiłam sobie, że w najprostszej interpretacji są też symbolem dumy. Moim zdaniem podlaskie tkaczki mogą być dumne z siebie jak przysłowiowy paw i mam wrażenie, że wreszcie same zaczynają doceniać to co mają.

Suknia ślubna z 1910 roku

Makatka z pawiem promująca wydarzenie to praca nieżyjącej już Nadziei Giercun z domu Guryn. Urodziła się w Orzeszkowie, za mąż wyszła do Istoku. Ślub brała w 1953 roku. Miała 20 lat, a w kuferku starannie uszykowany posag. Była dumna z tego złotego pawia. Miał przynieść rodzinie dostatek, bogactwo.

Zapisane tej prostej historii, to przyjęcie innej optyki, skupionej także na ludowych artystkach i ich losach, co Patryk Pawlaczyk, etnograf i konsultant merytoryczny wystawy, uznaje za jeden z jej największych walorów.

- Etnografowie zazwyczaj badali i przypatrywali się technicznym aspektom powstawania tkaniny, nie zajmowali się słuchaniem historii tkaczek. Agata Rychcik-Skibiński rozmawiając z właścicielkami i twórczyniami tkanin stała się też powierniczką ich historii – zauważa.

Dzięki takiemu podejściu obrus, który przetrwał pożar domu, mimo wypalonych dziur, staje się symbolem ocalenia. Suknia ślubna prababci z 1910 roku, szyta ręcznie, z ręcznie tkanego sukna, którą Basia Górlaczuk ze wsi Mokre przechowuje od lat, niesie nadzieję na udane małżeństwo.

Magia chust

Hitem ubiegłorocznej wstawy były wieże z poduszek i sztuka ich ustawiania. W tym roku tematem warsztatowym będą chusty i różne sposoby ich motania i noszenia.

- Tradycyjne podlaskie chusty są ogromnych rozmiarów i spełniały wielorakie funkcje. Można się było w nie zakutać w mroźne poranki, kiedy się wychodziło do obrządku. Być może ratowały życie podczas bieżeństwa. Chusta jednak nie tylko chroniła przed zimnem, ale też przed złym spojrzeniem. Starsze kobiety  z podlaskich wsi znają zamowy na chustę – daje Agata Rychcik-Skibiński. – Może będą chciały o tym opowiedzieć.

 

Wystawa w budynku dawnego dworca PKO, dzisiaj Przesiadkowego Centrum Kultury Hajnówka Centralna potrwa do 30 września (wstęp jest bezpłatny). Oglądać ją można w godzinach 16 – 18 od wtorku do piątku. Jej organizatorem jest Stowarzyszenie Kulturalne „Pocztówka” z Policznej. Projekt został ze Środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

facebook