Dodana: 28 czerwiec 2017 14:41

Zmodyfikowana: 28 czerwiec 2017 14:41

Dawcy szpiku poszukiwani. Wielka akcja Fundacji Naszpikowani dla hajnowianina Andrzeja Ostrowskiego

Andrzej Ostrowski z Hajnówki ma 37 lat i od lat sam był zarejestrowany jako potencjalny dawca szpiku. Los chciał, że teraz sam potrzebuje pomocy. Jego żona, wspólnie z białostocką fundacją Naszpikowani w czwartek 29 czerwca organizuje w Hajnówce wielką akcję, gdzie każdy chętny będzie mógł zarejestrować się jako potencjalny dawca. Kto wie, może dzięki temu uda się panu Andrzejowi wrócić do zdrowia, a może uratować życie innym?

Ilustracja do artykułu Naszpikowani_Hajnowka_ulotka_czerwiec1.jpg

Akcja odbędzie się 29 czerwca w Hajnówce, przy Markecie Budowlanym Fachowiec, ul. Armii Krajowej 3.

Nigdy nie wiadomo, kiedy nasz szpik może uratować komuś życie. Przekonał się o tym Rafał Dubiejko, organizator akcji i założyciel fundacji Naszpikowani, który trzy lata temu sam został dawcą, a jego krew uratowała życie 3-letniej dziewczynce.

- Zarejestrowałem się jako dawca pięć lat temu, trochę przez przypadek kiedy z żoną byliśmy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Trwała tam akurat akcja firmy zajmującej się pozyskiwaniem dawców szpiku. I trzy lata temu zadzwoniono do mnie czy się zgadzam na dalsze badania bo jest chory, z którym miałem zgodność. Dalsze szczegółowe badania potwierdziły że jestem zdrowy, przeszkodą nie było nawet to, że rok wcześniej przeszedłem zabieg na sercu. Naprawdę prawie każdy może zostać dawcą – opowiada Rafał Dubiejko.

Dopiero później okazało się, że biorcą była trzyletnia dziewczynka z Krakowa, która chorowała od siódmego miesiąca życia. Wcześniej miała już dwa przeszczepy od swojego taty – niestety nieudane i dopiero krew białostoczanina uratowała jej życie.

Normalnie cały proces jest anonimowy – nawet krew jest pobierana w mieście innym zarówno dla dawcy jak i biorcy. Rafał swoją małą biorczynię poznał na specjalnej akcji organizowanej dzięki Fundacji Przeciwko Leukemii na Festiwalu Zaczarowanej Piosenki Anny Dymnej. Widząc wtedy jak dużo dobrego można zdziałać  - sam postanowił założyć fundację, by jak najwięcej osób przekonać do zostania dawcą.

Od maja 2016 roku, kiedy oficjalnie zarejestrowano fundację udało mu się pozyskać już około tysiąca potencjalnych dawców. Kilkoro z nich poproszono na kolejne badania. Gorąco wierzy, że uda się pomóc także Andrzejowi Ostrowskiemu z Hajnówki.

Tym bardziej, że sam zabieg pobierania szpiku jest zupełnie bezpieczny – i jak przekonuje Rafał – bezbolesny.

 

JAK POBIERA SIĘ SZPIK

Komórki krwiotwórcze i szpik pobiera się w specjalistycznej klinice. Istnieją dwie metody pobierania komórek krwiotwórczych: z krwi obwodowej metodą aferezy przy użyciu urządzenia o nazwie separator (stosowana częściej – 8 na 10 pobrań) lub ze szpiku w znieczuleniu ogólnym poprzez nakłucie talerzy biodrowych.

Metoda z krwi obwodowej - aferezy polega na oddzieleniu w separatorze (specjalistyczne urządzenie służące do oddzielania różnych składników krwi) komórek krwiotwórczych od innych komórek krwi. Do jednej żyły dawcy podłączana jest igła z drenem, którym krew płynie do separatora, do drugiej żyły krew po oddzieleniu komórek krwiotwórczych w separatorze wraca do dawcy.

W czasie aferezy dawca leży na wygodnym fotelu, może czytać, oglądać filmy lub ulubione programy telewizyjne. Przez cały znajduje się pod opieką pielęgniarki. Zabieg taki trwa od dwóch do czterech godzin – zależy to od ilości komórek krwiotwórczych, które udało się wyseparować. Jeśli komórek krwiotwórczych jest nadal zbyt mało, zabieg powtarza się jeszcze raz następnego dnia. Bezpośrednio po zabiegu dawca może iść do domu.

Pobranie szpiku z nakłucia talerza kości biodrowej (metoda stosowana już sporadycznie) odbywa się w warunkach sali operacyjnej aby zapewnić bezpieczeństwo i sterylność. Dawca jest wprowadzany do znieczulenia ogólnego przez anestezjologa. Następnie po dokładnym odkażeniu okolicy miejsca pobrania, specjalną igłą pobiera się z talerza kości biodrowej potrzebną ilość szpiku. Zabieg ten trwa około godziny. Po wybudzeniu dawca pozostaje w szpitalu do następnego dnia – jest to związane z „dochodzeniem do siebie” po znieczuleniu ogólnym.

Niezależnie od metody pobrania, bezpośrednio po pobraniu komórki krwiotwórcze są przewożone przez specjalnego kuriera (w Polsce karetką lub helikopterem medycznym, dla chorych z zagranicy transportem lotniczym) do ośrodka w którym znajduje się chory i po odpowiednim przygotowaniu są przeszczepiane choremu (w kroplówce) tego samego lub następnego dnia.

Dane o metodach pobierania szpiku na podst. informacji Regionalnych Centrów Krwiodastwa i Krwiolecznictwa

 

facebook