Dodana: 2 wrzesień 2018 11:13

Zmodyfikowana: 2 wrzesień 2018 11:13

W niedzielę piłkarze Jagiellonii Białystok zmierzą się na wyjeździe z Wisłą Płock

Po dobrym początku sezonu dobre humory w szeregach drużyny Ireneusza Mamrota zmącił ostatni mecz z Miedzią Legnica. Jagiellończycy już w drugiej połowie spotkania dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, by ostatecznie w prosty sposób przegrać z beniaminkiem 2:3. Nasz zespół w ten sposób stracił szansę na wyrównanie klubowego rekordu pięciu zwycięstw z rzędu, a także objęcie pozycji lidera LOTTO Ekstraklasy.

Ilustracja do artykułu jaga 2.09.jpg

Jedna seria Żółto-Czerwonych jest jednak aktualna. Nasza drużyna spisuje się bowiem w ostatnim czasie znakomicie na boiskach rywali, na których odniosła pięć kolejnych ligowych zwycięstw – kolejno w Kielcach, Poznaniu, Lubinie, Gdyni i jeszcze raz Lubinie, tracąc w tych meczach w sumie zaledwie jednego gola. Po raz ostatni Jagiellończycy stracili punkty na boiskach rywali aż pięć miesięcy temu - 2 kwietnia, gdy przegrali w Lubinie z Zagłębiem 0:1. Aby ta dobra seria trwała dalej, nasz zespół musi w Płocku zagrać dużo lepiej pod względem defensywnym, niż to miało miejsce w ostatnim meczu z Miedzią.

- Jeśli zagramy podobnie w Płocku, to będzie z naszej strony harakiri. Z całym szacunkiem dla Miedzi, która jest dobrym zespołem, w tym sezonie graliśmy już z silniejszymi rywalami i w tych spotkaniach prezentowaliśmy się dużo lepiej. Nasza organizacja gry była na wysokim poziomie i być może to nas wszystkich trochę uśpiło. Po takim meczu, jak ten ostatni, do pewnych rzeczy się wraca i będziemy nad nimi pracować – mówił przed tym spotkaniem trener Ireneusz Mamrot.

Niedzielny rywal Żółto-Czerwonych, Wisła Płock, zanotowała ligowy falstart. Pod wodzą nowego trenera Dariusza Dźwigały Nafciarze w pierwszych pięciu kolejkach zdobyli tylko dwa punkty. Dopiero w ostatnią niedzielę płocczanie wywalczyli pierwsze zwycięstwo w tych rozgrywkach, ale za to jakie! Wisła rozbiła przy Łazienkowskiej Legię Warszawa 4:1. Więcej o zespole z Płocka można przeczytać pod tym linkiem.

- Wisła posiada indywidualności, ale jej gra opiera się na drużynie. Jest Ricardinho, są bardzo groźne skrzydła i równie silny środek pola. Wisła Płock ma bardzo kreatywnych zawodników i potencjał tego zespołu jest bardzo duży, co było widać w poprzednim sezonie, gdy zajął on piąte miejsce. Wisła wprawdzie straciła Jose Kante, ale w jego miejsce pozyskała Ricardinho, który regularnie strzela bramki. Po odejściu Arkadiusza Recy w tym zespole trwa rotacja na lewej obronie, ale generalnie skład płocczan jest bardzo stabilny i po efektownej wygranej w Warszawie trudno się spodziewać w nim wielu zmian. Siłą tego zespołu jest kolektyw – charakteryzował najbliższego przeciwnika trener Mamrot. [PEŁNA WYPOWIEDŹ].

Niewiadomą wciąż pozostaje kadra, jaką będzie dysponował szkoleniowiec Jagi w niedzielne popołudnie. Do gry od pierwszej minuty powinien być gotowy Bartosz Kwiecień, a pod znakiem zapytania stoją występy Ivana Runje, Przemysława Frankowskiego, Łukasza Burligi i Mateusza Machaja, choć w przypadku 29-letniego pomocnika sztab szkoleniowy nie ukrywał, że zdecydowanie bardziej prawdopodobny jest jego powrót do gry już po przerwie na kadrę.

Mecz 7. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock - Jagiellonia Białystok rozpocznie się o godzinie 15:30. Sędzią tego spotkania będzie Paweł Raczkowski z Warszawy.

Za: jagiellonia.pl

facebook