Dodana: 17 lipiec 2018 12:57

Zmodyfikowana: 18 lipiec 2018 09:45

Laureaci konkursu „Gotuj z klasą” zakończyli staż w warszawskiej restauracji Karola Okrasy

- Jest jedna rzecz, która charakteryzuje całą trójkę, która się tu zjawiła. To ciekawość tego zawodu, świata od strony kuchni, chęć, by próbować, doświadczać, pracować. Wydaje mi się, że jeśli tylko tego nie stracą, to osiągną w życiu sukces – tak Karol Okrasa mówi o trójce swoich stażystów, laureatów konkursu „Gotuj z klasą” zorganizowanego przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego. Na zakończenie ich stażu wizytę w restauracji Platter w Warszawie złożył Stefan Krajewski, członek Zarządu Województwa Podlaskiego.

Ilustracja do artykułu Gotuj z klasą. Stażyści Karola Okrasy (17).jpg

Konkurs „Gotuj z klasą” skierowany był do uczniów rolniczych szkół średnich z województwa podlaskiego. O główną nagrodę – staż w restauracji Karola Okrasy – walczyło 12 dwuosobowych drużyn. Wygrał Zespół Szkół w Wojewodzinie. Jednak słynny kucharz i jednocześnie Honorowy Ambasador Województwa Podlaskiego postanowił zaprosić do swojej restauracji wszystkich laureatów konkursu.

Na przełomie czerwca i lipca rozpoczął się staż pierwszej trójki.
Wzięli w nim udział Katarzyna Wróblewska i Paulina Zyskowska z Zespołu Szkół w Wojewodzinie oraz Kacper Bejlik z Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Wincentego Witosa w Suwałkach.
Mieli dzięki temu niezwykłą okazję, by poszerzyć swoje umiejętności w renomowanej restauracji pod okiem doskonałych kucharzy. Jak ich wrażenia?

- Jak jechałem na konkurs to dla mnie najważniejszą nagrodą był oczywiście staż. Niestety nie udało się, bo początkowo mieli go odbyć tylko laureaci pierwszego miejsca. Kiedy okazało się, że tę szansę otrzymają wszyscy, którzy stanęli na konkursowym podium, to na początku był szok, ale przede wszystkim wielka radość – wspomina Kacper Bejlik. – Restauracja Platter ma wysokie standardy, a dzięki stażowi mogliśmy zobaczyć, poznać i nauczyć się wielu nowych rzeczy. Kładzie się tu też duży nacisk na estetykę serwowania posiłków. Naczelną zasadą, jaką wpajał nam Karol Okrasa jest to, że każdy klient jest wyjątkowy i zasługuje na jak najlepszą obsługę, a danie powinno w pierwszej kolejności smakować samemu kucharzowi. 

Jak podkreślają stażyści, od pierwszego dnia traktowani byli jak zwykli pracownicy. Pracując po osiem godzin dziennie, wykonywali te same zadania, co wszyscy.
Zawsze jednak mogli liczyć na pomocną dłoń, słowa wyjaśnienia, a przede wszystkim na życzliwe podejście. Nawet wtedy gdy, jak przyznają, zdarzało się coś zepsuć. 

- W moim odczuciu nie byli oni traktowani jakoś specjalnie,  uczestniczyli w życiu restauracyjnej kuchni jako pełnoprawni pracownicy – podkreśla Okrasa.  – Wrzuciliśmy ich na głęboką wodę i musieli sobie  w tych warunkach poradzić.

Jego zdaniem taka forma stażu postrzegana jako „test w boju” jest najlepsza, choć bywa, że owocuje wątpliwościami stażystów, czy kontynuować życie w zawodzie. Bo, jak mówi, mają szansę zderzyć wyobrażenia z rzeczywistością, widzą ten zawód z wszystkimi jego walorami, ale i mankamentami. Tymczasem bycie kucharzem to ciężka fizyczna praca, ale i przyjemność, że człowiek coś tworzy, kreuje. Przy tym wszystkim Karolowi Okrasie przyświeca idea, by rzucając młodych ludzi na głęboką wodę nie zabić ich wiary w marzenia i rozbudzać w nich pasję.

Kacper, Paulina i Kasia przyznają, że presja jest duża. Szczególnie, że restauracja, w której przyszło im pracować, ma ogromną renomę.

- Tym młodym ludziom udało się dać dużą szansę rozwinięcia umiejętności zawodowych, ale należy pamiętać, że stanęli przed ogromnym wyzwaniem pracy pod okiem mistrza – mówił marszałek Krajewski. –  Trzeba dać z siebie wszystko, żeby się pokazać z jak najlepszej strony i móc wrócić do domu z poczuciem, że się udało. 

Konkurs „Gotuj z klasą”  jest inicjatywą organizowaną przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego po raz pierwszy. Spotkał się z dużym odzewem ze strony zaproszonych szkół i z entuzjazmem samych uczestników.

- Konkursów kulinarnych dedykowanych uczniom szkół rolniczych właściwie nie ma, tym bardziej uważam go za świetny pomysł – ocenia Karol Okrasa. -  Ktoś w końcu zagospodarował tę niszę i stworzył w ten sposób równe szanse dla tych dzieciaków. To bardzo dobrze, bo talenty poukrywane są wszędzie. Ponadto fakt, że się to udało pokazuje, że działając wspólnie można wiele zrobić. 

Marszałek Krajewski dziękując stażystom za udział w pierwszej edycji konkursu, powiedział:

- Moim marzeniem jest to, żebyście zarażali innych chęcią do działania. 

Jest na to spora szansa, bo deklarują to wszyscy uczestnicy stażu.

- Taka szansa nie zdarza się przecież codziennie – oceniła Paulina Zyskowska. – Na pewno po powrocie będziemy chcieli pokazać wszystkim w szkole, czego się tu nauczyliśmy. Będziemy też namawiać uczniów młodszych klas, żeby brali udział w tego typu konkursach, bo naprawdę warto.  

Najwięcej na ten temat może powiedzieć Kacper Bejlik, dla którego staż w restauracji Platter może stać się przepustką do wielkiego kulinarnego świata. Karol Okrasa stosując jakże aktualną analogię do piłki nożnej powiedział o nim tak:

- Akademia Platter, którą tu tworzymy ma na celu wyłapywanie talentów, który dostrzegam w Kacprze. On niczym piłkarz biorący udział w eliminacjach do reprezentacji jest tu mile widziany po wakacjach, by powalczyć o etat. Jeśli się uda, zostanie powołany do kadry.

Sam Kacper, bez względu na to, czy mu się powiedzie czy nie, już wie, że swoją przyszłość wiąże z byciem kucharzem. I to nie byle jakim.

- W gotowaniu najważniejsze jest, żeby realizować swoją pasję – powiedział. - Kucharz rzemieślnik to najgorsze, co może być.

 

ms

fot.Marcin Nawrocki

facebook