Dodana: 18 luty 2017 13:17

Zmodyfikowana: 21 luty 2017 08:46

Dzików coraz mniej, ale problem ASF dalej aktualny. Konferencja w Urzędzie Marszałkowskim

Trzy lata po pierwszym stwierdzeniu występowania ASF w Podlaskiem (i Polsce w ogóle) w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego w piątek, 17 lutego spotkali się samorządowcy - w tym wicemarszałkowie z sąsiednich województw mazowieckiego i lubelskiego, leśnicy, myśliwi, przedstawiciele Inspektoratu Weterynarii i hodowcy trzody chlewnej.

Ilustracja do artykułu asf-13.jpg

- To już trzy lata, kiedy w naszym województwie, niedaleko granicy z Białorusią w gminie Szudziałowo (w okolicy wsi Grzybowszczyzna) stwierdzono pierwszy przypadek choroby ASF u dzika – mówił na początku spotkania Jerzy Leszczyński, Marszałek Województwa Podlaskiego. - Problem jest bardzo poważny, a my jako woj. podlaskie musieliśmy się z nimi jako pierwsi zmierzyć, dopiero z czasem i w bardzo ograniczonym rozmiarze dotknęło to sąsiednie województwa. Jednak dzięki zdecydowanym działaniom ówczesnych władz ministerstwa i zarządu województwa udało się postęp choroby zatrzymać. Przypomnę tylko, że już na początku, jako zarząd województwa, przeznaczyliśmy 200 tys. zł z budżetu samorządu na ograniczenie populacji dzika, co pozwoliło na jej ograniczenie o prawie 500 sztuk. Nie zmieniło to niestety tego, że skutki ekonomiczne i dla hodowców, i naszego województwa są tragiczne. Dlatego potrzebna jest dyskusja co dalej, potrzebne są zdecydowane działania rządu.

Konferencję poprowadził Stefan Krajewski, Członek Zarządu Województwa Podlaskiego. Wzięli w niej udział: Jacek Krawczyk, Dyrektor Departamentu Leśnictwa Ministerstwa Środowiska; Ministra Rolnictwa i Wojewodę Podlaskiego reprezentowała Alicja Teresa Anuszkiewicz zastępca dyrektora Wydziału Rolnictwa i Środowiska PUW; obecny był także Andrzej Borowski, zastępca dyrektora ds. gospodarki leśnej Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych; Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego reprezentowała Wioleta Kniżewska; Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych reprezentował zastępca dyrektora Piotr Karnasiewicz. Przybyli także samorządowcy: Jerzy Leszczyński, Marszałek Województwa Podlaskiego; Janina Orzełowska, Wicemarszałek Województwa Mazowieckiego; Grzegorz Kapusta, Wicemarszałek Województwa Lubelskiego oraz Jarosław Sarnowski, dyrektor Departamentu Rozwoju Obszarów Wiejskich w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Warmińsko-Mazurskiego; radni sejmiku województwa: Krzysztof Krasiński, Andrzej Koronkiewicz oraz starostowie z województwa podlaskiego.

Zdaniem Stefana Krajewskiego głównym czynnikiem walki o ograniczenie występowanie choroby ASF powinno być ograniczenie populacji dzików.

- Dojście do wskaźnika zero jest trudne, bo to dzikie zwierzę, które ma prawo się przemieszczać, ale powinniśmy robić wszystko, by tę populację ograniczać – mówił Stefan Krajewski. - Nie zamkniemy przecież granicy przed nimi. W tej sytuacji najważniejsza powinna być współpraca służb weterynaryjnych, samorządów. Naszym wspólnym celem powinno być odzyskanie rynków zbytu, bo wszystkim nam zależy na rozwoju województwa. Walczenie z tą chorobą nie jest łatwe, w niektórych krajach zajęło to kilkadziesiąt lat. A to, że utrzymujemy tę chorobę w dosyć ograniczonym terenie, to i zasługa naszych działań: ograniczenia populacji dzika, przestrzeganie zasad bioasekuracji.

Obecny na spotkaniu Jan Netter, właściciel Zakładów Mięsnych "Netter" i były radny sejmiku województwa podlaskiego uważa, że w obecnej sytuacji najważniejsza jest profilaktyka.

- Powinniśmy działać wspólnie i razem. Spinającym te działania powinni być lekarze weterynarii, to oni powinni mieć wszystkie środki na tę walkę. Likwidacja skutków ASF jest bardzo dobra, gorzej z profilaktyką. Przesadza się posądzając dzika i myśliwych, że rozprzestrzeniają chorobę, a to nie jest prawda. To człowiek przez gospodarowanie: wypuszczanie psów, kotów, niezachowanie warunków bioasekuracji jest głównym powodem rozprzestrzeniania się choroby – mówił Jan Netter, właściciel Zakładów Mięsnych „Netter”. - Osobiście od 2014 roku ponoszę w zakładzie straty. Już pierwszego dnia po pojawieniu się choroby u nas, Litwa przestała brać towar, a polskie hurtownie biorą pod warunkiem, jak cena spadnie o 20 proc. Do dzisiaj nie dało się tego odbudować. Jesteśmy jedynym zakładem w województwie, który przetwarza polskie mięso i ponosimy straty. Przez dwa miesiące, jak był w obszarze zakładu ogłoszony teren strefy zapowietrzonej i nie mogliśmy ubijać, to straty zakładu wyniosły ok. 800 tys. zł, a prawnicy twierdzą, że nie mamy od kogo domagać się odszkodowania z tego tytułu. Uważam, że działania rządu powinny być bardziej skoordynowane w tym zakresie.

Z informacji przedstawionych przez trzy zarządy okręgowe Polskiego Związku Łowieckiego, działającego na terenie województwa podlaskiego wynika, że odstrzały planowe i sanitarne dzików są wykonywane planowo, a nawet ponad normę.

- W tej chwili realizujemy zadania planowe i dodatkowo odstrzały sanitarne, na które koła podpisały umowy. Roczne plany łowieckie (rok łowiecki kończy się 31 marca) są w tej chwili wykonane w 84 proc. - to stan na 31 stycznia. Do końca roku gospodarczego mamy dwa miesiące i nie ma niebezpieczeństwa, że ich nie wykonamy planu – podkreślał Jarosław Żukowski, przewodniczący zarządu okręgowego PZŁ w Białymstoku. - Odstrzał sanitarny jest już wykonany w 100 proc. Plan pierwotny zakładał odstrzał 1200 sztuk, teraz mamy już 1400. W ramach rocznego planu odstrzeliliśmy 4800 (od kwietnia 2016 roku). Jednak koła nadal podpisują aneksy z Powiatowymi Lekarzami Weterynarii.

Henryk Grabowski, Podlaski Wojewódzki Lekarz Weterynarii przekazał, że ostatnie ognisko ASF u trzody chlewnej zarejestrowano 30 września ub. roku.

- W tym roku zarejestrowaliśmy jedynie przypadki u dzików (od początku roku było ich 15). W dalszym ciągu jednak obowiązują wyznaczone przez UE w ubiegłym roku strefy bezpieczeństwa – mówi Henryk Grabowski. - Na dzień dzisiejszy zaplanowany odstrzał sanitarny został praktycznie wykonany w ponad 90 procentach. Zawarto też dodatkowe umowy na odstrzał 704 dzików. Na podstawie zaś ostatniego rozporządzenia MRiRW trzej powiatowi weterynarze z Grajewa, Moniek i Siemiatycz postanowili, że na ich terenie redukcja populacji dzika ma nastąpić do 0,01 dzika na km kw.

Jednocześnie uczestniczący w konferencji specjaliści z weterynarii, leśnicy, a nawet myśliwi podkreślali, że to nie dzik, a działania człowieka są głównym zagrożeniem roznoszenia choroby. Hodowców trzody chlewnej to jednak nie przekonuje.

-To nie człowiek, a dzik był powodem ASF w naszym województwie – nie miał wątpliwości Mariusz Nackowski ze Stowarzyszenia Producentów Trzody Chlewnej "Podlasie". - Naszym zdaniem dzików na Podlasiu w ogóle nie powinno być, jedynie odstrzał dzików do zera gwarantuje powstrzymanie choroby. Ograniczenia do 0,01 dzika na km kw powinno zostać wprowadzone we wszystkich powiatach w Podlaskiem.

(mk)



facebook